Park Krajobrazowy Broumovsko – coś dla miłośników gór, skał i ciszy. Część zachodnia.

Odkryj magiczne Broumovsko — region, gdzie spotykają się cisza gór, zapomniane ruiny, święte miejsca druidów i spektakularne skalne miasta. Mój szlak samotnej wędrówki poprowadzi Cię przez najciekawsze zakątki tego regionu tuż za naszą południową granicą.

Parku Krajobrazowym Broumovsko  (Chráněná krajinná oblast Broumovsko) pojawiam się dość często, jeśli go nie znasz proponuję Ci zainteresować się jego atrakcjami czym prędzej. Oprócz tego, że oferuje wiele kilometrów szlaków pieszych, rowerowych oraz niezapomniane widoki. to dojazd tu jest fantastyczny, dzięki trasie S3 dochodzącej do samej granicy z Czechami.

Solidną garść wskazówek znajdziesz w moim wcześniejszym wpisie, na temat części wschodniej tego regionu.

W tym wpisie znajdziesz plan mojej trasy, opis ciekawych miejsc i tego, na co musisz się przygotować 😉

Zapraszam do lektury! 

Widok na Adrspach, maj 2025 - samtuitam.pl
Widok na Adrspach
    • Rejon wycieczki: Czechy, Park Krajobrazowy Broumovsko,

    • Czas przejścia: około  23 h,

    • Długość trasy: — 78 km,

    • Poziom trudności:  0,

    • Termin mojego przejścia: maj 2025 r.


W czasie swojej wędrówki chciałem odwiedzić kilka miejsc, gdzie jeszcze moja noga nie stanęła oraz takich gdzie dawno jej nie było, oprócz tego liczyłem na niezapomniane wschody i zachody Słońca, więc swoją trasę zaplanowałem tak, by noce spędzać w okolicy wież widokowych z potencjałem na niezapomniany widok. Zdecydowanie nie jest to najprostszy wariant  trasy 😉
CHKO Broumovsko II - mapa szlaku, maj 2025 - samtuitam.pl
CHKO Broumovsko II - mapa szlaku
CHKO Broumovsko II - profil wysokościowy, maj 2025 - samtuitam.pl
CHKO Broumovsko II - profil wysokościowy


Chełmsko Śląskie
Wysokość: ok. 500 m n.p.m.
Aż trudno uwierzyć, ale ta wieś ma już ponad 800 lat!  
Dalej =>  kieruj się na wschód żółtym szlakiem, a przed granicą przejdź na niebieski.

Swoją kolejną wędrówkę po Broumovsku zacząłem w Chełmsku Śląskim. Dojazd jest dziś wyjątkowo wygodny — trasa S3 prowadzi niemal pod samą miejscowość, po zjechaniu z ekspresówki zostaje tylko 9 km do przejechania po drogach lokalnych.
Chełmsko to miejsce pełne kontrastów: urokliwe i z potencjałem, choć wciąż czeka na okazję by znów zachwycić. Już kilka razy w swojej historii powstawało z popiołów (dosłownie!) i myślę, że jeszcze znów zabłyśnie. I choć ten czas jeszcze nie nadszedł to warto jednak się tu zatrzymać — chociażby po to, by zobaczyć jego największą atrakcję.

Dwunastu Apostołów – unikatowa zabudowa
Przy jednej z głównych ulic stoi rząd domów tkaczy, zwany Dwunastoma Apostołami. To niezwykły przykład zabudowy szeregowej z XVIII wieku, stworzonej dla pracowników miejscowego przemysłu lnianego.
Dziś działa tu małe muzeum i kawiarnia, a lokalni mieszkańcy dbają o zachowanie tej perełki architektury.

Ponoć można tu spróbować lokalnego wypieku jakim jest  Bomba Apostołów, mi nie było dane załapać się na ten specjał, ale może Ty będziesz mieć więcej szczęścia. Koniecznie napisz mi o swoich wrażeniach 😉

Źródełko u Apostoła
Kilka kroków za zabudową znajduje się Źródełko u Apostoła — idealne miejsce, by uzupełnić wodę przed wyruszeniem na szlak.

Co jeszcze warto zobaczyć w okolicy? Moje polecajki:
okolice rynku z częściowo odremontowanymi kamienicami, 
Dom Tkaczy – ocalały z zespołu tzw. Siedmiu Braci, domów zbudowanych dla tkaczy adamaszku,
Kaplica św. Anny – barokowy kościół wotywny położony na górze Róg w Zaworach. 

Z Chełmska ruszyłem żółtym szlakiem na wschód. Początkowo prowadzi on główną ulicą, potem łagodnie wspina się w stronę lasu. Po minięciu Rozdroża pod Strażnicą można kontynuować asfaltową drogą lub skręcić na leśny dukt.

Granica polsko-czeska znajduje się na Przełęczy Chełmskiej — za nią szlak prowadzi już po czeskiej stronie, przyjemną, ubogą w zabudowania drogą. Wędrując warto się zatrzymać w miejscu gdzie kiedyś była miejscowość Libná, dziś jest tam tylko jedno gospodarstwo i staw, ale kiedyś była to spora osada. Bardzo podoba mi się, że upamiętniono mieszkańców miejscowości sprzed II wojny światowej umieszczając przy drodze tablicę ze zdjęciami ich domostw i listą mieszkańców z 1939r.

Idź dalej niebieskim szlakiem do miejscowości Zdonow, tam odbij na szlak żółty, który prowadzi przez osadę.


Zdonov
Wysokość: ok. 500 m n.p.m
Ślady dawnych mieszkańców i trzy wyjątkowe miejsca kultu.
Dalej =>  kieruj się na południe żółtym szlakiem w kierunku Adršpach.

Okolice Zdonova są pełne śladów dawnej zabudowy, krzyży, pomników i kapliczek. Jednak to, co najbardziej mnie zaskoczyło, znajduje się w bardzo bliskiej odległości od siebie:

1) Święte miejsce druidów i kamienny krzyż
To ogrodzona, uporządkowana przestrzeń, gdzie znajduje się kamienny krzyż druidów.  
Składa się on z 13 bloków skalnych o wysokości do 4,5 metra ułożonych w dwie równe, przecinające się prostopadle linie, jedna jest linią żeńską a druga męską. Ponoć linia zeńska jest ustawiona dokładnie tak, by w jej przedłużeniu znajdował się kaplica kościoła na Świętej Górze (701 m) niedaleko Lubawki. Układ ma służyć „harmonizacji energetycznej”, tyle wyczytałem na ten temat. Dla mnie jego surowy klimat nieobrobionych skał, geometryczny kształt oraz ułożenie w pięknym, bardzo widokowym miejscu z widokiem na góry naprawdę ma magię i zdecydowanie warto zatrzymać się tu na dłuższą chwilę kontemplacji.

Nikt tego głośno nie reklamuje, nie ma tu tablic, folderów, biletów. Jest tylko cisza, krzyż z kamienia i coś, czego nie da się nazwać — ten rodzaj specyficznej energii, możliwe, że druidzi wiedzieli co robią…

2) Ruiny kościoła Matki Boskiej – ja nazywałem ją  po prostu Świątynią Miłości.
Na pobliskim wzgórzu stoją ruiny niemal 400-letniego barokowego kościoła. Dziś nadal funkcjonuje on jako świątynia… teraz poświęcona miłości. Mam nadzieję, że nikogo nie urazi nazwa jaką nadałem temu miejscu, ale dokładnie oddaje moje odczucia z wizyty w tych ruinach.
Wewnątrz stoi współczesna rzeźba dwóch postaci wyrastających z jednego pnia — symbol jedności. To przestrzeń bardziej ludzka niż religijna, pełna osobistych wotów wieszanych przez odwiedzających. Ktoś przynosi świeże wianki. Ludzie przynoszą tu swoje prośby, zapalają znicze w ich intencji a inni rozpalają ogniska, kto wie, może odbywają się przy nich jakieś stare rytuały pamiętające jeszcze druidów? 
To miejsce jest… niezwykłe. Nie religijne. Nie historyczne. Ludzkie.

3. Krzyżowy Wierch – Droga Krzyżowa wykuta w skałach.
To jedno z najbardziej klimatycznych miejsc Broumovska. XVII-wieczna droga krzyżowa wije się po korzeniach, kamieniach, wśród skał, prowadzi po drewnianych schodach i ścieżkach wykutych w zboczu.
Część elementów jest współczesna, część zachowała się z dawnych czasów — widać wyblakłe obrazy za szkłem, puste wnęki, zatarte płaskorzeźby. Piękne miejsce dla tych, którzy lubią ciszę, historię i poszukują okazji by zanurzyć się w rozmyślaniach wędrując po schodach, skalnych stopniach i krętych ścieżkach.

Kiedy docierasz na szczyt, czujesz jednak, że coś w środku nadal  pracuje, może to świadomość ile osób wnosiło tu swoje zmartwienia i nadzieje na przestrzeni lat.

Te trzy miejsca powinny być według mnie traktowane nierozerwalnie jako różne sposoby spojrzenia na w gruncie rzeczy to samo – na człowieka szukającego kontaktu z czymś więcej, czasem proszącego, czasem dziękującego,  bojącego się swojej samotności we wszechświecie.

Między tymi trzema miejscami znajduje się jeszcze maleńka kaplica św. Jana Nepomucena oraz Zdoňovské menhiry, które są ciekawym, międzynarodowym projektem artystycznym  poświęconym królestwu zwierząt.

Ze szczytu schodzę wprost pod wejście do Skalnego Miasta Adršpach, po drodze (przed parkingiem) powstaje jeszcze jeden współczesny menhir poświęcony przyrodzie.

Zamiast wchodzić do Skalnego Miasta (odwiedzałem je wcześniej), ruszyłem dalej czerwonym szlakiem, zahaczając o ruiny zamku na Staro­zamkowym Wierchu ( 681 m), na które prowadzi żółty szlak. Sam zamek nie robi wielkiego wrażenia, nie zostało z niego wiele. Jednak warto tam zajrzeć, choćby dla panoramy.

Rezerwat Przyrody Adršpašsko-Teplické Skały okrążyłem od zachodu czerwonym szlakiem, wiedzie on skrajem lasu, z jednej strony drzewa z drugiej pola i łąki, trochę rowerzystów.  I w sumie tak wyglądała reszta mojej trasy w Góry Jastrzębie (Jestřebí hory) gdzie miałem zaplanowany nocleg na ich najwyższym szczycie.


Žaltman
Wysokość:  739 m n.p.m
Na szczycie znajduje się wieża widokowa z 2020 r, która ma wysokość 25 m, na taras widokowy wiodą 122 schody.
Dalej =>  kieruj się na wschód zielonym szlakiem.

Kiedy dotarłem na Žaltman, wiatr już zaczynał szarpać metalową konstrukcją wieży.  Zaliczyłem niezły „koncert” 😉 Głośniej było tylko w czasie wichury na wieży na Kłodzkiej Górze, ale tam nie nocowałem.

Porada praktyczna: poniżej szczytu znajduje się płaski teren dogodny do rozbicia namiotu i nieźle osłonięty, jednak w pobliżu nie znalazłem źródła wody, trzeba ją przynieść ze sobą lub próbować  tutaj.

Nieopodal wieży, znajduje się jeszcze jedno ciekawe miejsce. Jest to swoisty hołd oddany pamięci pewnej postaci z czeskiej sztuki. Jest nią rozbójnik Lotrando, bohater opowieści, przedstawień teatralnych i filmów. W Polsce zupełnie nieznany więc trochę mi zajęło złapanie o co chodzi.  W tym miejscu, pośród krzaków, fani Lotranda urządzili obozowisko, wyryli w skałach „zbójnickie znaki” i pewnie czasami spotykają się by posłuchać zbójnickich historii. Chyba nawet słyszałem jakichś zbójów ze swojego obozu tej nocy 😉

Dzień drugi – bunkry, zamki, skalne miasto i urokliwe Studnice

Drugi dzień to marsz przez pasmo Jestřebí hory, pełne czeskich bunkrów — małych i trochę większych. Jest ich tu mnóstwo. Jedne zapomniane i zarośnięte w głębokim lesie a inne tuż przy szlaku. Cała ta linia umocnień robi dość przygnębiające wrażenie, mimo że nigdy nie została praktycznie wykorzystana.

Szlak zielony wiedzie grzbietem, trzeba nim dotrzeć do skrzyżowania ze szlakiem czerwonym i skierować sie na północ.

Po drodze można skręcić do skansenu górnictwa w miejscowości  Žacléř. Dawniej działała tu kopalnia miedzi, dziś służy celom edukacyjnym. Poza sezonem minimalna grupa w jakiej można zwiedzać to osiem osób, rozdwoić to może i bym się jeszcze dał, ale aż tak…


Studnice
Wysokość:  ok 550 – 600 m n.p.m
 Najpiękniejsza wioska spośród tych które odwiedziłem w regionie.
Dalej =>  kieruj się na północ czerwonym szlakiem.

To miejsce mnie urzekło — droga wijąca się wzdłuż strumienia, raz na jednym jego brzegu to znów na drugim, stare domy, figurki, pomniki z I wojny. Gdzieś odzywają się zwierzęta, przy innym gospodarstwie działa mała hodowla pstrągów. Jedno z tych miejsc, gdzie człowiek myśli: „Mógłbym tu zamieszkać”. 
Po przejściu przez wioskę i wdrapaniu się na kolejny grzbiet z daleka widać kolejny punkt trasy, którym jest osada Skály, pałac i ruiny zamku.
W dawnym pałacu biskupim działa dziś hotel i restauracja obok jest też  stadnina koni. Niektórzy nazywają go zamkiem, ale tak naprawdę jest to dwór –  Dvůr pod skalami – Bischofstein. Właściwy zamek znajdował się na skałach, znacznie wyżej i dziś pozostały po nim tylko ruiny do zwiedzania (za darmo). 


Zamek Skály – Bischofstein
Wysokość:  691 m n.p.m
 Ruiny zamku pośród skał z malowniczą ścieżką
Dalej =>  kieruj się na zachód zielonym szlakiem.

Zamek na szczycie ma swoje początki ponad 600 lat temu. Dziś pozostało z niego niewiele, ale i tak warto się tam wybrać. Na górę wiedzie malowniczy szlak wśród skał a na szczycie można się wdrapać na miejsce gdzie kiedyś była wieża zamkowa, dziś jest to punkt widokowy. Konstrukcja zamku była dość typowa dla tego rejonu, wybierano miejsce gdzie w partii szczytowej było wiele bloków skalnych stanowiących naturalną barierę, przerwy między nimi zabudowywano skalnym murem lub palisadą. Na skalnych blokach powstawały stanowiska obserwacyjne i łucznicze a między skałami wznoszono budynki mieszkalne i gospodarcze chronione przez wzrokiem i ostrzałem nieprzyjaciela. 
Ciekawe jest to, że część pomieszczeń w zamku wykuto w skałach, dziś już nie prowadzą do nich schody, widać tylko otwory wejściowe w skalnej ścianie.
Ja trafiłem na dość tłoczny dzień bo akurat miały tu trening służby ratunkowe.
W drodze powrotnej obszedłem jeszcze Czarne Jeziorko, którego brzegiem wiedzie ścieżka spacerowa.
Zamiast nad jeziorkiem, na odpoczynek polecam zatrzymać się w kolejnym charakterystycznym punkcie na trasie.


Samoobslužný bar Paslerův statek
Wysokość:  695 m n.p.m
 Turystyczny bar samoobsługowy.
Dalej =>  trzymaj się zielonego szlaku.

Włóczę się po lasach, ruinach a tu nagle – samoobsługowy bar 🙂
To genialne w swojej prostocie — bierzesz napój, zostawiasz pieniądze, obsługi nie ma. Możesz sobie zrobić coś ciepłego do picia lub skorzystać z zawartości lodówki. Cennik wisi na ścianie, na pieniądze jest specjalna „wrzutnia”. Możesz odpocząć przy stolikach lub na pobliskiej łączce, zjeść kanapki czy po prostu złapać oddech przed dalszą drogą.
Zaufanie działa tu jak prawo naturalne.
Człowiek odruchowo staje się lepszy.


Čáp
Wysokość:  786 m n.p.m
 Najwyższy punkt Adršpašsko-Teplickich Skał i Pogórza Polickiego. Na szczycie znajduje się wieża widokowa.
Dalej =>  trzymaj się zielonego szlaku.

Z wieży widokowej rozpościera się malowniczy widok, na ruiny zamku w dole i Ostaš nieco dalej. Przy dobrej pogodzie można dostrzec też Waligórę, Góry Sowie i Szczeliniec a podobno nawet Śnieżnik. Odwracając się na zachód mamy dobry widok na Karkonosze i górującą nad nimi Śnieżkę.

Po wizycie na wieży trzeba podjąć decyzję jaki szlak wybrać dalej:
– możesz się cofnąć do żółtego szlaku i obejść nim góry,
– możesz ruszyć zielonym szlakiem na północ i przejść darmowy odcinek przez Supí skály (Sępie Skały) zahaczając o popularny punkt widokowy Lokomotiva by potem zejść do Teplic lub niebieskim szlakiem wrócić do osady Skály,
– ja wybrałem trzecią opcję – ruszyłem żółtym szlakiem w kierunku płatnej części tzw. Nowego Skalnego Miasta. Tym razem odbiłem tylko na fragment  niebieskiego szlaku, który jeszcze miałem nieodwiedzony. Widoki piękne, ale tłumy skutecznie odbierają radość. 
Po kilkudziesięciu minutach wśród skał znów wyszedłem miedzy pastwiska by ruszyć w kierunku miejsca kolejnego noclegu.


Wieża na Markoušovickým Grzebieniu
Wysokość:  708 m n.p.m
 Stosunkowo nowa wieża, tuż przy szlaku, obok znajduje się wiata turystyczna.
Dalej =>  trzymaj się zielonego szlaku na zachód.

Kolejna wieża, tym razem z dachem, choć widok ograniczają drzewa, ale i tak pogoda się popsuła więc z podziwiania okolicy nie za wiele wyszło.
Minusem miejscówki jest niewielka liczba miejsca na namiot i bliskość szlaków rowerowych — ruch był spory. 
W pobliżu nie znalazłem też źródła, wodę zapobiegawczo przyniosłem stąd.

Dzień trzeci – spokojnym krokiem wzdłuż granicy i do domu.

Rankiem kieruję się na Jański Wierch, szlak jest całkiem interesujący widokowo. W większości wiedzie przez las, ale gdy się już otwiera to jest na co popatrzeć.
Polecam zwłaszcza odcinek żółtego szlaku powyżej wsi Petříkovice ( na przykład tu). Dobrym miejscem na odpoczynek jest też źródełko pod Jańskim Wierchem lub  polana na Bogorii, no tam to już naprawdę widok jest zacny 😉 Miejscówka jest piękna — taka, z której można odlecieć myślami daleko.

Widok z Bogorii, maj 2025 - samtuitam.pl
Widok z Bogorii

Ostatnie kilometry są jak schodzenie ze sceny po dobrym spektaklu. Wiesz, że to koniec, ale czujesz wdzięczność za to, co było. 

Wracało mi się z dużym spokojem i w naprawdę świetnym nastroju. Choć już kończyłem kolejną górską trasę to cieszyłem się z każdego pasącego się przy drodze konia, przechadzającego się w niedzielne południe kota czy nawet drewnianej żaby 😉 
Mam poczucie, że coś we mnie wróciło na miejsce. To jest ten rodzaj trasy, która resetuje człowieka do ustawień fabrycznych. 
Gorąco polecam!

A właśnie! Jeśli dotarłeś do tego miejsca, to znaczy, że było ciekawie. Nie zapomnij polubić mojej strony na >> Facebooku << zobaczysz, gdy wrzucą coś nowego. Możesz też zostawić komentarz od siebie.

Kategorie: Szlaki/trasy

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Symbol zastępczy awatara

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *