Podobno zima w górach to narty i grzaniec w schronisku. Za nartami jakoś nigdy nie przepadałem a alkoholu nie piję więc zamieniłem narty na rakiety śnieżne a schronisko na namiot i postanowiłem odwiedzić wszystkie szczyty mające przynajmniej 1 000 m n.p.m na Ziemi Kłodzkiej.
Pomysł na ten wyjazd zrodził się w 2021 roku. Szukałem dla siebie pomysłu na zimowe wyjazdy pod namiot. Coś na tyle prostego by można po prostu spakować namiot i jechać bez większego planowania, prawie z marszu a jednocześnie by budziło emocje, by ciągnęło mnie na mróz i nieprzedeptane szlaki. Trafiłem wtedy gdzieś w sieci na hasło „Tysięczniki Ziemi Kłodzkiej”. Pomyślałem – a gdyby tak zdobyć wszystkie zimą, bez korzystania ze schronisk i kwater?
Nie wiedziałem, że ten prosty z pozoru pomysł przekształci się w dwuletni projekt, w czasie którego doświadczę jednych z najbardziej przełomowych chwil w życiu. Ale, po kolei…
Najpierw wyjaśnienie: o co chodzi z tymi tysięcznikami?
Komisja Turystyki Górskiej Oddziału PTTK „Ziemi Kłodzkiej” w Kłodzku ustanowiła odznakę, którą nadaje turystom, którzy zdobyli szczyty znajdujące się na terenie Ziemi Kłodzkiej i mające co najmniej 1 000 m n.p.m.
Kotlinę Kłodzką odwiedzałem nie raz i na wielu z tych szczytów byłem wcześniej, ale pomyślałem, że po pewnych „modyfikacjach” może to być ciekawa zabawa. Wielkim plusem dla mnie było to, że dojazd z mojego Szczecina to tylko 5 godzin co zimą jest bardzo wygodne. Nawet wtedy nie pomyślałem jak istotne okaże się to z czasem…
Założyłem sobie następujące ramy:
– wszystkie szczyty muszą być zdobyte po śniegu więc jeśli byłem tam wcześniej w sezonie letnim, nie liczy się,
– nie będę korzystał ze schronisk ani kwater, dopuszczam tylko noclegi w namiocie, górskich schronach i chatkach oraz w aucie w czasie dojazdów,
– wszystkie szczyty odwiedzę w czasie dwóch wyjazdów. Niestety w tym zakresie mój organizm miał inne zdanie i stan zdrowia zmusił mnie do modyfikacji planów.
W tym wpisie zawarłem informacje o pierwszym z moich wyjazdów z lutego 2022 r. Zapraszam do lektury i podjęcia swojego wyzwania 😉
- Rejon wycieczki: Polska, Kotlina Kłodzka
- Czas przejścia: 18 godzin ( u mnie od południa w piątek do południa w niedzielę)
- Długość trasy: 43 km
- Poziom trudności: 2+ (w sezonie zimowym wymaga sprzętu i dobrej orientacji w terenie))
!! Uwaga: mapę trasy i profil wysokościowy musiałem rozbić na dwie trasy gdyż między moim przejściem a dniem pisania tego tekstu zmianie uległa mapa oraz wprowadzono ograniczenia na szlaku i nie miałem możliwości wytyczyć trasy ciągiem, dokładnie tak jak sam ją przeszedłem. Zamieściłem ją więc w dwóch osobnych plikach !!
Pierwsza część trasy
Druga część trasy
Na miejsce startu i zakończenia mojej wycieczki wybrałem Międzygórze. Przede wszystkim dlatego, że je znam. Byłem tu już z rodziną na urlopie. Do tego łatwo znaleźć w Internecie namiary obiektów turystycznych a ja chciałem zostawić samochód na prywatnej posesji bo miałem już wcześniej niemiłe doświadczenia z autem zostawionym na leśnym parkingu zimą, ale to historia na zupełnie inną opowieść.
Międzygórze
Wysokość: 600 m n.p.m.
Samochód zostawiłem na prywatnym parkingu, pod obiektem wypoczynkowym, jeśli dobrze pamiętam zapłaciłem 10 zł / dzień parkowania.
Dalej => idź na północ ulicą Sanatoryjną, lekko pod górę, następnie skręć w ul. Powstańców Śląskich i trzymaj się prawej strony, cały czas idąc żółtym szlakiem. Po minięciu zabudowań skręć w prawo na szlak niebieski, następnie odbij w prawo na szlak zielony w kierunku Przełęczy Pod Jaworową Kopą.
Uwaga: na tym odcinku pokonasz największą różnicę wysokości na całej trasie.
Swoją drogą bardzo polecam zatrzymać się na dłużej w Międzygórzu, zwłaszcza wiosną i latem. To ciekawa miejscowość. Teraz zaczyna przeżywać swój renesans, gdyż przez kilka lat sprawiała wrażenie zapomnianej przez ludzi. Inwestorzy przenosili się tam gdzie łatwiej było o turystę i są lepsze warunki dla narciarzy jak np. na Czarną Górę. Opuszczone budynki albo miały problem z inwestorem, bo są zabytkami, albo wymagały potężnych funduszy bo były dużymi obiektami porzuconymi przez upadające zakłady, dla których były kiedyś zapleczem turystycznym dla pracowników.
Dziś dużo się zmienia, polecam odwiedzić:
– Wodospad Wilczki – wokół niego znajdują się trasy spacerowe z urokliwymi punktami widokowymi (GPS 50.2289928N, 16.7606325E),
– punkt widokowy na tamie (GPS 50.2313297N, 16.7500708E),
– Górę Igliczną ze schroniskiem i Sanktuarium Marii Śnieżnej (GPS 50.2411461N, 16.7485544E),
– po prostu pospacerować po Międzygórzu, jeśli się lekko zmruży oczy (naprawdę wystarczy tylko trochę) można się poczuć jak w Alpach gdzieś przy granicy Austrii i Niemiec.
Przełęcz pod Jaworową Kopą
Wysokość: 1 132 m n.p.m.
Po prawej masz szczyt Jaworowa Kopa ( 1 138 m n.p.m) a w lewo odchodzi szlak na Czarną Górę ( 1 205 m n.p.m).
Dalej => idź czerwonym szlakiem na wschód w kierunku Żmijowej Polany.
Przełęcz Żmijowa Polana
Wysokość: 1 050 m n.p.m.
Stosunkowo płaska polana ze schronem turystycznym. Krzyżują się tu szlaki piesze i rowerowe a zimą i narciarskie.
Dalej => idź czerwonym szlakiem w kierunku na Skały Nowowiejskie i Żmijowiec.
Szlak jest bardzo szeroki i wygodny, służy zarówno pieszym, rowerzystom jak i narciarzom. Przy odrobinie uwagi i szacunku wszyscy się zmieścimy 😉 Trzymaj się czerwonego szlaku aż do momentu, gdy zauważysz oznaczenia ścieżki prowadzącej w prawo partią grzbietową Żmijowca. Ścieżka prowadzi do formacji skalnej zwanej Skałami Mariańskimi (na cześć Marianny Orańskiej) lub Skałami Nowowiejskimi. Niestety nie trafiłem na sprzyjające warunki, ale podobno ze szczytu Skał Mariańskich jest dobry widok na Śnieżnik.
Jeśli jak ja, chcesz odwiedzić wszystkie Tysięczniki musisz minąć skały i pójść dalej prosto, przecinając zielony szlak i wspiąć się na Smrekowiec ( 1 123 m n.p.m.). Nie jest to jednak widokowa trasa więc jeśli nie bierzesz udziału w tej zabawie, zawróć na czerwony szlak.
Skały Mariańskie
Wysokość: 1 142 m n.p.m.
Z czerwonego szlaku wiedzie w ich kierunku wygodna ścieżka.
Dalej => idź czerwonym szlakiem w kierunku na i Żmijowiec.
Skały nazwano na cześć Marianny Orańskiej znane są tez jako Skałay Nowowiejskie. Niestety nie trafiłem na sprzyjające warunki, ale podobno ze szczytu Skał Mariańskich jest dobry widok na Śnieżnik.
Jeśli jak ja, chcesz odwiedzić wszystkie Tysięczniki musisz minąć skały i pójść dalej prosto, przecinając zielony szlak i wspiąć się na Smrekowiec ( 1 123 m n.p.m.). Nie jest to jednak widokowa trasa więc jeśli nie bierzesz udziału w tej zabawie, zawróć na czerwony szlak.
Żmijowiec
Wysokość: 1 153 m n.p.m.
Właściwie Żmijowiec przemierzasz od dłuższego czasu. Ma on charakter dość płaskiego grzbietu, którego szczytem biegnie czerwony szlak. Jako najwyższy punkt zostały oznaczone skały, na których znajduje się też punkt widokowy.
Dalej => idź czerwonym szlakiem w kierunku Przełęczy Śnieżnickiej.
Przełęcz Śnieżnicka
Wysokość: 1 123 m n.p.m.
Poznasz ją po kapliczce i ustawionych ławach do odpoczynku, jeśli nie będzie śniegu można dostrzec również ruiny dawnych zabudowań służących turystom.
Dalej => na przełęczy odbij w lewo na ścieżkę idącą granicą Rezerwatu Jaskinia Niedźwiedzia w kierunku szlaku niebieskiego.
Jeśli masz zaplanowany nocleg w Schronisku PTTK „Na Śnieżniku” im. Zbigniewa Fastnachta trzymaj się dalej czerwonego szlaku, na tym odcinku idzie razem z żółtym, doprowadzą Cię pod same drzwi schroniska a następnego dnia wróć szlakiem w to samo miejsce i kontynuuj wycieczkę. W przypadku wędrówki latem, jeśli start z Międzygórza nastąpił wcześnie rano, masz pewnie spory zapas czasu więc możesz iść dalej, odwiedzić trzy kolejne szczyty i przez Śnieżnik dojść do schroniska przed zmrokiem.
Ściemniało się już a nocleg i tak miałem zaplanowany w górach więc ruszyłem dalej. Ze szlaku trzeba odbić w lewo na leśną ścieżkę, tylko dobrze sprawdzaj czy wybrałeś właściwą, na przełęczy krzyżuje się ich kilka.
Ja ten odcinek pokonywałem już w nocy i przy padającym śniegu, ale szło się nieźle, tym bardziej, że skrót nie jest długi i znów wychodzi się na oznakowany szlak, oczywiście czerwony 🙂 . Kieruj się w lewo, szlak jest prawie płaski, czasami tylko lekko zyskując wysokości.
Ścieżka na Szeroką będzie odbijać w lewo, poznasz ją bo przecina szlak dość wyraźnie. W sezonie zimowym lepiej mieć rakiety lub narty bo dróżka na Szeroką jest rzadko uczęszczana i może być trudno przebrnąć do szczytu.
Stroma
Wysokość: 1 167 m n.p.m.
Ścieżka do szczytu od szlaku czerwonego prowadzi… W dół. Większość drogi pokonasz lekko schodząc dopiero ostatni odcinek wiedzie lekko pod górę.
Dalej => wróć na powrót do szlaku czerwonego
Wracając pod górę możesz przeciąć szlak czerwony i ruszyć dalej pod górę, lub odbić nieco w lewo szlakiem i wtedy skręcić w prawo. Latem pewnie bez różnicy, ale zimą ta opcja może być łatwiejsza do przejścia.
Szlak wiedzie trawersem zbocza Śnieżnika a zarazem granicą Rezerwatu Śnieżnik Kłodzki. Na tym odcinku spędziłem noc, korzystając ze znajdującej się tu chaty, to co zobaczyłem w środku to był prawdziwy dramat, wyrwane drzwi od pieca, brud, resztki jedzenia w garnkach. Smutne… Mogłoby się wydawać, że do takich miejsc, poza szlakiem docierają ludzie bardziej świadomi i szanujący takie schronienia po środku lasu.
Po spokojnej choć zimnej nocy, następnego dnia ruszyłem dalej.
Zimą ten fragment drogi mnie absolutnie zachwycił, po wczorajszych chmurach i ciągłych opadach, przetarło się i przejrzystość powietrza była fantastyczna. Śniegu było mnóstwo nic więc dziwnego, że praktycznie nie było widać śladu innych wędrowców, w 2 czy 3 miejscach przeciąłem tylko ślady narciarzy. W czasie gdy ja wędrowałem, ten odcinek bez rakiet śnieżnych był praktycznie nie do przejścia, chyba że przez zgraną ekipę wymieniającą się przy torowaniu i mającą w tym wprawę. Idąc konsekwentnie na południe dotrzesz w końcu do granicy, do szczytu Sadzonki trzeba odbić kawałek w lewo.
Sadzonki
Wysokość: 1 230 m n.p.m.
Szczyt leży blisko szlaku granicznego, trzeba odbić dosłownie kilka metrów.
Dalej => kieruj się na zachód, w kierunku szczytu szlakiem zielonym i czerwonym lub ścieżką wzdłuż granicy.
Jeżeli wybierzesz wędrówkę wzdłuż szlaków po drodze dotrzesz do ruin Schroniska księcia Liechtensteina na Śnieżniku i odwiedzisz słynnego Słonika ze Śnieżnika, pogłaszcz go po trąbie ode mnie. Stoi tam już ponad 90 lat! Szlak doprowadzi Cię w końcu na szczyt, do najbardziej rozpoznawalnego miejsca w regionie i symbolu tych ziem znanego w całej Polsce.
Śnieżnik Kłodzki
Wysokość: 1 426 m n.p.m.
Jedyny w rejonie niezalesiony szczyt, który dzięki nowej wieży posiada wyjątkowe walory widokowe.
Dalej => kieruj się na zachód zielonym szlakiem, który zaprowadzi Cię do schroniska.
Na Śnieżniku byłem po raz naprawdę nie pamiętam który. Drugi raz od czasu rozpoczęcia budowy nowej wieży widokowej („blendera”) a pierwszy, gdy już można zobaczyć jak będzie wyglądała bo stoi już niemal skończona. W lutym 2022 konstrukcja już stała, była zamknięta dla turystów a dolna część byłą osłonięta metalowymi panelami, jej pokrycie docelowym materiałem miało nastąpić wiosną. Jednak pomimo, że nie mogłem jeszcze zaobserwować budynku w całej okazałości to dane mi było zobaczyć i usłyszeć coś zupełnie innego a mianowicie potęgę natury. Jak już pisałem, dzień wcześniej wiał wiatr i padał śnieg, a dziś panowała piękna, słoneczna pogoda. Wieża, którą wczoraj oblepił śnieg, dziś rozgrzewała się w promieniach słonecznych. Z górnych partii budowli zaczęły się odlepiać bryły śniegu i spadać na dół trafiając w metalowe panele osłaniające nieukończoną część konstrukcji. Huk był naprawdę potężny a i zniszczenia spore. Wyobraziłem sobie wtedy co by było gdyby na mój namiot rozbity w lesie spadła taka bryła lodu z gałęzi jakiegoś wysokiego drzewa. Od tej pory jest to kolejna z rzeczy, które biorę pod uwagę szukając miejsca na nocleg zimą.
Schronisko PTTK „Na Śnieżniku” im. Zbigniewa Fastnachta
Wysokość: 1 218m n.p.m.
Liczące ponad 150 lat schronisko zbudowane w stylu alpejskim, przez pewien czas noszące nawet nazwę Szwajcarka.
Dalej => kieruj się na północ żółtym szlakiem, na końcu polany odbij w lewo na leśną ścieżkę prowadzącą na Średniak.
Wracając ze Średniaka będziesz przechodzić koło schroniska, można więc tu przechować część sprzętu i iść na ta górę „na lekko”.
No i teraz jest ten moment od kiedy ten wyjazd zaczął być dla mnie zupełnie inny niż wszystkie do tej pory. Schodząc ze szczytu Śnieżnika zacząłem czuć silne pragnienie, co chwilę sięgałem po coś do picia. Miałem do wyboru ciepła herbatę w termosie i wodę w bidonie, ale jakoś nic nie mogło mi pomóc. W schronisku kupiłem zimne bezalkoholowe piwo, myślałem, że pomoże. Wtedy jeszcze nie wiedziałem jaki błąd popełniłem. Chwilowo jednak miałem wrażenie, że problem rozwiązałem więc ruszyłem dalej.
Średniak
Wysokość: 1 210 m n.p.m.
Jedno z moich ulubionych punktów tej wyprawy – na pewno tu wrócę!
Dalej => wróć po swoich śladach do schroniska, a potem zielonym szlakiem w kierunku Małego Śnieżnika.
Szczyt jest w większości zalesiony, jedynie zbocze południowe porośnięte jest niższą roślinnością i oferuje lepszą widoczność. I tak się składa, że ten wycinek nadrabia z nawiązką brak szerszej panoramy bo widoczność jest dokładnie w kierunku Śnieżnika, w „kadrze” jest szczyt, wieża i schronisko! Siedziałem, patrzyłem jak zauroczony, kląłem przy tym, że mam tylko telefon więc z dobrego ujęcia na tą odległość nici i… Żarłem śnieg bo pragnienie wróciło.
Mały Śnieżnik
Wysokość: 1 326 m n.p.m.
Zalesiony, niezbyt wyróżniający się szczyt.
Dalej => trzymaj się zielonego szlaku.
Goworek
Wysokość: 1 320 m n.p.m.
Niedaleko szczytu jest świetny punkt widokowy w kierunku zachodnim.
Dalej => trzymaj się zielonego szlaku, by potem odbić w prawo na leśną przecinkę.
Jeśli zdobywasz Tysięczniki Ziemi Kłodzkiej, musisz zejść w dół by odwiedzić Wysoczkę, jeśli nie bierzesz udziału w tej zabawie idź dalej szlakiem zielonym.
Wysoczka
Wysokość: 1 185 m n.p.m.
Zalesiony, niezbyt wyróżniający się szczyt bez większych walorów widokowych.
Dalej => idź na zachód szlakiem niebieskim i czerwonym, potem odbij pod górę na żółty szlak.
Przełęcz Puchacza
Wysokość: 1 106 m n.p.m.
Łączą się tu szlaki zielony, żółty i czerwony.
Dalej => kieruj się na południe szlakiem czerwonym i zielonym.
Na tym odcinku już naprawdę wiedziałem, że coś jest ze mną nie tak, ale jeszcze myślałem, że to jakieś przeciążenie, które minie gdy tylko odpocznę. Więc zacząłem już zastanawiać się nad miejscem na nocleg. Padło na okolice szczytu Puchacza.
Puchacz
Wysokość: 1 175 m n.p.m.
Miejsce mojego drugiego noclegu.
Dalej => kieruj się na południe tym samym szlakiem.
Początkowo miałem plan by zanocować na Trójmorskim Wierchu, jednak zaczynało już zmierzchać a znalazłem całkiem przyjemny punkt widokowy i zostałem na nocleg na Puchaczu. Dodatkowo zauważyłem, bardzo mało śladów świadczących, że ktoś w tym miejscu zbacza ze szlaku więc szanse na spokojny nocleg wzrosły. Niepokoiło mnie też potworne, niedające się ugasić pragnienie, więc postanowiłem jak najszybciej odpocząć.
Faktycznie, miejsce które znalazłem okazało się idealne i mimo, że było dość wietrznie to noc minęła spokojnie. Z powodu wiatru temperatura spadła w okolice -10 st. C. Pragnienie nie dawało mi spokoju, nawet ciekawa lektura, którą zabrałem nie odciągała moich myśli na dłużej od tego, że coś jest nie tak. Jak się można spodziewać, jeśli przez całe popołudnie pijesz i dosłownie żresz śnieg to musisz go w końcu zacząć wydalać.
Kto tego nie przeżył nie zrozumie czym jest wygrzebywanie się z ciepłego śpiwora w nocy, gdy na zewnątrz świszcze zimny wiatr by załatwić potrzebę a potem znów zaczynać procedurę rozbierania się, zaciskania śpiwora, likwidowania wszystkich szczelin, przez które może dostawać się lodowate powietrze. Ja to przerobiłem dwukrotnie tej nocy.
Kiedyś czytając o polarnikach, zabierających butelki do sikania do śpiwora zawsze miałem uśmiech na twarzy, że niby do butelki?!
Już się nie śmieję.
Przyznam, że zaczynałem odczuwać stres spowodowany dziwnymi sygnałami płynącymi z organizmu. Książka nie odciągała moich myśli wystarczająco więc szukając zajęcia zacząłem porządkować zdjęcia w telefonie i wykasowałem zdjęcia z Puchacza, został mi tylko jeden widok na zachód Słońca 🙁 niestety zorientowałem się w tym dopiero po powrocie do domu. A zrobiłem zdjęcia nawet rozbitego namiotu, bo tak pięknie udało mi się go ustawić w śniegu, po prostu książkowo. Zawsze jak Ci coś dobrze wyjdzie to się musi…
Następnego dnia, po zwinięciu obozu ruszyłem w dalszą drogę, w kierunku Trójmorskiego Wierchu.
A człowiek nocujący w namiocie, w górach gdy zimowy wiatr chula w najlepsze wygląda tak:
Trójmorski Wierch
Wysokość: 1 145m n.p.m.
Szczyt z wieżą widokową, niestety nieczynną w czasie mojej wizyty.
Dalej => wracaj żółtym szlakiem, doprowadzi Cię aż do Międzygórza.
Trójmorski to ciekawy szczyt, a swoją obecną nazwę nosi od całkiem niedawna (od 1946 r.). O co chodzi z tymi trzema morzami? Wyobraź sobie, że nad górą przetacza się ulewa, szaleje wiatr, siecze deszczem zbocza i w zależności na które zbocze ciśnie kroplą deszczu, jej dalsza droga może wyglądać zupełnie inaczej. Kropla, która wyląduje na zboczu zachodnim ma szansę dotrzeć do Bałtyku, jeśli jednak trafi na zbocze południowo-wschodnie może dotrzeć do Morza Północnego. Kropla, która spadnie na wschodnie zbocze może dopłynąć aż do Morza Czarnego. Na Trójmorskim Wierchu zbiegają się zlewiska aż trzech mórz. Jest to jedyne takie miejsce w Polsce i jedno z sześciu w Europie.
Jeśli teraz zawrócisz, żółty szlak zaprowadzi Cię do Międzygórza drogą równą, przyjemną, nawet trochę nudną.
Mi niestety nie dane było się nudzić, wczorajsze kłopoty zdrowotne wróciły ze zdwojoną siłą. Zaczynałem też mieć wrażenie, że zaczęły się u mnie pojawiać kłopoty ze wzrokiem.
Kondycyjnie było OK, ale to potworne pragnienie nie dawało spokoju.
Przyznam, że do Międzygórza prawie zbiegłem. Niesamowicie się ucieszyłem, że taka sytuacja zastała mnie tutaj a nie np. w Tatrach czy Bieszczadach. Miałem przed sobą zaledwie połowę tamtej drogi.
Do domu dotarłem szczęśliwie. W następnym tygodniu rozpoczął się proces szukania przyczyny moich problemów.
Diagnoza: cukrzyca typu I. Wyjazd, o którym czytasz był ostatnim, który odbyłem bez zestawu do pomiaru glukozy, codziennych zastrzyków i planowania każdego posiłku.
Mogę powiedzieć, że wtedy wyjeżdżałem jako człowiek zdrowy (tak mi się wydawało), a wróciłem nieuleczalnie chory.
Teraz wyjazdy i przygotowania do nich wyglądają inaczej, ale moja przygoda trwa, właściwie to nawet nabiera rozpędu 🙂
„Nie ma co siedzieć i się zamartwiać. Co ma być, to będzie, a jak będzie, to jakoś sobie damy z tym radę.”
J.K. Rowling
O kolejnych wyjazdach – wkrótce!
Uwagi na koniec
Sprawy do przemyślenia przed wyruszeniem w drogę:
1. Do plecaka: zapas prowiantu, nie będzie wielu okazji do uzupełnień. Jedynym miejscem było Schronisko na Śnieżniku.
2. Co sprawdzić przed wyjściem: oczywiście pogodę. Oprócz tego ograniczenia wejścia na szlaki. Część szlaków może być okresowo zamykana.
3. Właściwy sprzęt: jeśli decydujesz się na podobną do mojej trasę weź pod uwagę, że w Masywie Śnieżnika popularne szlaki będą na pewno wydeptane, ale śliskie za to na bocznych może nie być śladów w ogóle co przy głębokim śniegu może być istotnym problemem.
Myślę, że warto wyjaśnić jeszcze jedną rzecz, która mogła zaniepokoić niektórych czytelników: konsumpcja śniegu. Panuje przekonanie, że spożywanie śniegu a właściwie wody z niego pochodzącej może być przyczyną poważnych problemów. I tak, w dużej mierze jest to prawda. Pozyskana w ten sposób woda jest bowiem zupełnie jałowa (najbliżej jej do wody destylowanej) i spożywana w dużych ilościach może wypłukiwać z organizmu min. sole mineralne. Zamiast pomagać, zaczyna szkodzić. Jednak przyjmowana z posiłkami lub przed wypiciem wzbogacana np. małą dawką elektrolitów spełnia swoją rolę. Ja miałem ze sobą również inne napoje więc to nie była podstawa nawodnienia. A śnieg w ustach topi się stopniowo więc płyn był uwalniany w mniejszych ilościach i dłużej.
Swoją drogą na wyjazdach zimowych trzy czwarte wody którą spożywam pochodzi z topienia śniegu, ale wtedy zamieniam ją w gorącą herbatę lub wzbogacam jakimś izotonikiem.
Na koniec, jeszcze kilka zdjęć z mojego wyjazdu na zachętę.
A właśnie! Jeśli dotarłeś do tego miejsca, to znaczy, że było ciekawie. Nie zapomnij polubić mojej strony na >> Facebooku << będziesz wiedzieć gdy wrzucą coś nowego. Możesz też zostawić komentarz od siebie.
Czołem!
0 komentarzy