Zmierzałem w Góry Bialskie, by jak co roku trochę poobozować w śniegu. Wyjechałem w trasę dzień wcześniej bo chciałem uzupełnić kilka punktów ze swojej listy „braków”. Właśnie zszedłem z Wielkiej Sowy i jechałem w kierunku Szerokiej Góry. Wybrałem trasę przez wioski bo mi się nie spieszyło a dzień był ładny. W jednej z miejscowości zobaczyłem przy drodze rzeźbę smoka, która zachęcała by odwiedzić Zamek Owiesno. Pojechałem dalej, ale ciekawość nie dawała mi spokoju, więc zawróciłem i tak, zupełnym przypadkiem, trafiłem na ruiny bardzo nietypowego zamku. Wyciągnąłem aparat, założyłem kurtkę i ruszyłem buszować w ruinach. Efekty zobaczysz niżej. Zapraszam!
Ważne: zarówno sam zamek, jak i część pobliskich zabudowań jest w bardzo złym stanie, obiekty grożą zawaleniem i jest zakaz wchodzenia do ich wnętrza. Można je podziwiać tylko z zewnątrz!
Dlatego właśnie wlazłem do środka 😉
-
- Rejon wycieczki: Polska, wieś Owiesno, województwo dolnośląskie,
-
- Czas przejścia: pół godziny
-
- Długość trasy: 0,5 – 1 km
-
- Poziom trudności: 1 (ruiny)
-
- Współrzędne: 50.64912374558229, 16.68587006136816
Gdyby nie ten drewniany smok przy drodze, pewnie nie zwróciłbym na to miejsce uwagi i pojechałbym dalej, ale skoro już się zatrzymałem i przeczytałem o okrągłym zamku postanowiłem go zobaczyć, a właściwie to co z niego zostało. Wjechałem przez bramę i znalazłem się na dawnym podwórzu za zamkiem, jest na nim sporo śladów po tym, że ktoś podejmował próby by ożywić to miejsce, ale dziś widok jest raczej przygnębiający i przyznam szczerze, mało zachęcający.
Zanim jednak opiszę stan bieżący, najpierw trochę informacji o historii miejsca i dlaczego jest tak wyjątkowe.
Pierwsze wzmianki o tym miejscu pochodzą sprzed ponad 750 lat. Sam zamek powstawał w latach 1385 – 1417. Zbudowano go w miejscu, gdzie dawniej znajdował się gród obronny, w którym ponoć urzędowali templariusze, ale to chyba tylko legenda. Zamek nie został wzniesiony, jak wiele budowli obronnych w tym rejonie, na górze lecz na płaskim terenie więc by wzmocnić jego walory obronne postanowiono nadać mu nietypowy kształt. Zamek Owiesno został zbudowany na planie koła o średnicy 30 m.
Jest to jedyny zamek tego tego typu w Polsce i jeden z niewielu w Europie.
Zarys dawnego układu budynku najlepiej widać z lotu ptaka.
Pierwszym etapem budowy było wzniesienie wieży, która na dole była czworoboczna a wyżej okrągła, oraz domu składającego się z trzech skrzydeł. Całość otoczona była fosą. W późniejszych latach zamek ulegał kolejnym przebudowom i unowocześnieniom. Pojawił się kolejny, zewnętrzny pierścień murów a wieża została podwyższona o ośmiokątny pierścień, w którym znalazły się pozycje strzelnicze.
Z czasem powiększano również powierzchnię mieszkalną zamku podwyższając i zagęszczając zabudowę wewnątrz murów.
Zamek Owiesno był poddawany ciągłym przebudowom w miarę jak zmieniały się style oraz potrzeby właścicieli. Na początku XVIII w. pojawiła się obok zamku fontanna, unowocześniono pomieszczenia mieszkalne, bramy i osuszono fosę. Budowla stopniowo przekształcała się z obronnego zamku w reprezentacyjny pałac.
Nie będę Ci przytaczał całej historii obiektu, żaden ze mnie historyk. Jeśli Cię ciekawi, to możesz ją poznać na przykład tutaj i tutaj. Mnie zainteresowały trzy legendy związane z tym miejscem.
O psie i Turkach.
Ponoć wracając Bitwy pod Legnicą, Turcy oblegli gród, który stał w tym miejscu. Wewnątrz ukryła się okoliczna ludność, z czasem zaczęło im brakować żywności. Byli wśród nich ranni i chorzy. Gdy zapasy się wyczerpały, postanowiono ostatnią kromkę chleba i ostatni kawałek mięsa oddać rannemu obrońcy. Jednak zanim udało mu się spożyć posiłek mięso porwał pies (zapewne jeszcze bardziej głodny), który ze swoim łupem postanowił uciec za mury. Oblegający, widząc psa z kawałkiem mięsa w pysku doszli do wniosku, że w środku musi być jeszcze dużo jedzenia skoro nawet psy tak dobrze się karmi. Szanse na wzięcie obrońców głodem ocenili na mizerne i porzucili dalsze oblężenie. A pies – złodziej, zamiast kary otrzymał w Owieśnie pomnik!
Ponoć w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku w czasie prac w okolicach zamku znaleziono fragment starego pomnika, przedstawiający… Głowę psa.
O smoku!
W okolicy Oleśna mieszkał ponoć najprawdziwszy smok, który w dodatku był inteligentny i potrafił mówić. Do tego był strasznym łakomczuchem i gustował w gospodarskim inwentarzu.
Miał też wielką słabość do pięknych niewiast, a że najpiękniejsza w okolicy była córka pewnego rycerza, musiało w końcu dojść do konfrontacji. Jednak całej historii nie będę Ci opowiadał, możesz jej wysłuchać w wersji audio tutaj. Jeśli masz jakąś młodzież w pobliżu zaproś ich do głośnika. Miłej zabawy 😉
Skarby.
Ponoć ostatni przed wojną właściciele zamku, zanim uciekli przed nadciągającymi wojskami radzieckimi zlecili wykonanie kilku metalowych skrzyń. Tych skrzyń w ich dobytku, który zabrali ze sobą, nikt nie widział… Za to w czasach powojennych w okolicy pojawiali się ich potomkowie a po ich wizytach w pobliżu zamku pojawiały się wykopane dziury w ziemi. Skarbów w zamku szukała również Armia Czerwona, która zajęła go pod koniec wojny. Jedynym skarbem, na który trafili była ukryta piwniczka z pierwszorzędnym zaopatrzeniem.
A teraz coś o stanie bieżącym i najsmutniejszej części historii Zamku Owiesno. Przetrwał setki lat bez większych uszkodzeń, a przecież rejonem tym targał niejeden konflikt. Przetrzymał nawet dwie wojny światowe, stacjonowanie Rosjan i to, że zamieniono go w kwaterę NKWD. Jego los przypieczętowali nie najeźdźcy, ale okoliczni mieszkańcy. W czasach powojennych ciężko było o materiały budowlane więc zamek, który wtedy nie miał gospodarza, zamieniono w źródło darmowych materiałów na remonty gospodarstw i domów w okolicznych miejscowościach. Najpierw pozbawiono zamek dachu a potem kolejnych elementów. Konstrukcja wieży pozbawiona dachu i wystawiona na działanie opadów poddała się dwadzieścia lat po wojnie i runęła niszcząc kolejne fragmenty budowli. Przyjeżdżając tutaj, nie znałem historii tego miejsca. Przyznam, że moja wyobraźnia pracowała na pełnych obrotach snując przypuszczenia co doprowadziło zamek do obecnego stanu. Bitwa? Pożar? Tragedia rodzinna?
Gdy poznałem prawdę wprawiło mnie to naprawdę w głębokie przygnębienie. Ale cóż, taka to nasza historia.
Obecne czasy nie są wiele szczęśliwsze dla Zamku w Owieśnie. Kilka lat temu przejęła go fundacja, która wykonała pewne prace porządkowe, widać, że próbowano ożywić to miejsce, ale chyba zapał się wyczerpał. Postawienie repliki dybów, pseudo-chaty kata i kilku latarni to raczej za mało.
Dziś to dziwny miszmasz gruzów, spomiędzy których wyziera gdzieniegdzie folia lub papa, którą ktoś próbował zabezpieczać ruiny. Pod ścianami stoją sterty cegieł, które ktoś odzyskiwał z gruzowiska i śmieci podrzucane raczej nie przez turystów.
Obok zamku znajdują się jeszcze dom ogrodnika, dawny folwark, stawy i kilka innych zabudowań. Niestety w stanie niewiele lepszym niż sam zamek.
Użytkowana jest dawna oficyna pałacowa, w której mieszka chyba kilka rodzin.
Jeśli będziecie w okolicy odwiedźcie to miejsce, to naprawdę nietypowa konstrukcja i warto wiedzieć, że taka znajduje się na Dolnym Śląsku. Dajcie potem znać, czy widać jakieś zmiany na lepsze. Może w końcu zamek doczeka się gospodarza z prawdziwego zdarzenia.
Poniżej zamieściłem jeszcze kilka zdjęć z mojej wizyty na zamku i w domu ogrodnika.
Miłego oglądania!
A właśnie! Jeśli dotarłeś do tego miejsca, to znaczy, że było ciekawie. Nie zapomnij polubić mojej strony na >> Facebooku << będziesz wiedzieć gdy wrzucą coś nowego. Możesz też zostawić komentarz od siebie.
Czołem!
0 komentarzy